RODZINA – TO NAJWAŻNIEJSZE WSPARCIE W PRACY SAMORZĄDOWCA!
Rozmowa z Waldemarem Owczarzakiem –radnym gminy Nowa Wieś Wielka, samorządowcem, popularyzatorem historii Powstania Wielkopolskiego.
Krystyna Lewicka-Ritter: - Sołectwo Brzoza leży przy trasie łączącej Bydgoszcz, Inowrocław i Toruń. Te tereny stały się także atrakcyjnym miejscem dla osób pragnących wyemigrować z większych miast i zamieszkać na wsi. To spowodowało szybki wzrost liczby mieszkańców. Pan, przechodząc na wojskową emeryturę na przełomie XX i XXI wieku, także przeprowadził się tu z Bydgoszczy i… w krótkim czasie po tej przeprowadzce został pan wybrany sołtysem Brzozy.
Waldemar Owczarzak: - Odszedłem z wojska w stopniu pułkownika, po 32 latach pracy w mundurze. To był dobry moment na rozpoczęcie nowego etapu w życiu. Postanowiłem wtedy wraz z żoną i dziećmi wyprowadzić się z Bydgoszczy i pobudować nowy dom w Brzozie. Przełom XX i XXI wieku to był taki czas exodusu mieszczan uciekających „za miasto”. Ale los pionierów przecierających szlaki kolejnym mieszkańcom miast, pragnącym zamieszkać na wsi, wcale nie był taki sielski.
Na nowych wiejskich osiedlach powstających najczęściej na gruntach rolnych, nie było bowiem żadnej infrastruktury – nie było dróg, wodociągów, kanalizacji, oświetlenia. To znaczy, że wszystko to trzeba było pobudować i przede wszystkim „wykroić” na to fundusze z niewielkich gminnych, samorządowych budżetów. Kiedy w roku 2003 zostałem sołtysem Brzozy, rozpocząłem zmagania o te wszystkie dobra infrastrukturalne.
- Łatwo powiedzieć zbudować drogi, wodociąg, postawić lampy oświetleniowe, a przede wszystkim zdobyć na to duże pieniądze. I to w sytuacji, gdy przyzwyczajeni do takich dóbr niegdysiejsi mieszczanie, zmagający się z tą twardą wiejską rzeczywistością, domagają się niecierpliwie poprawy warunków życia na wsi.
- Ale powoli i skutecznie zaczęliśmy realizować zadania służące naszym mieszkańcom. Na początku, zaraz w 2003 roku założyłem wraz z żoną Ireną… zespół śpiewaczy „Brzozowiacy”, który pięknie działa do dzisiaj i w którym nadal śpiewam razem z małżonką. A zaraz krótko po tym powołaliśmy komitet sprzeciwiający się budowie biogazowni w Brzozie. Biogazowni mającej przerabiać odpady rzeźne i gnojowicę! Mieszkańcy byli przeciwni tej inwestycji i ostro protestowali. Jako sołtys Brzozy stanąłem na czele komitetu. I tę bardzo trudną batalię wygraliśmy, ale o mało co nie przypłaciłem tego zawałem serca. Później, wspólnie z Radą Sołecką, wyegzekwowałem od Polskich Kolei Państwowych naprawę nawierzchni drogowej, budowę rogatek i oświetlenia oraz kamer na tym newralgicznym przejeździe kolejowym w Brzozie przy ulicy Leśnej.To bardzo podniosło poziom bezpieczeństwa na tym węźle komunikacyjnym, gdzie dochodziło do wielu kolizji. Kolejnymi niezwykle ważnymi inwestycjami były drogowe lampy oświetleniowe. Bywały lata, że udawało mi się pozyskać środki na instalację na terenie sołectwa 46 nowych lamp. I to już był prawdziwy wyczyn, ponieważ funduszy w gminie było zaledwie na trzy lampy rocznie! Wspólnie z urzędem gminy zdobywałem na to środki finansowe gdzie tylko się dało, z najprzeróżniejszych programów i gminnych i poza gminnych. Nie tylko na oświetlenie, ale również na drogi osiedlowe, gminne, powiatowe, które były dziurawe i trudno przejezdne.
Moja interwencja do marszałka województwa spowodowała, że udało się wprowadzić rondo do już istniejących planów remontu trasy254 , co bardzo usprawniło ruch na tej drodze! Musieliśmy również zadbać o bezpieczne przejścia dla pieszych, na tych drogach! I to również „wydeptałem”! Interweniowałem i pisałem w wielu sprawach nie tylko do gminy, powiatu czy województwa, ale nawet od razu bezpośrednio do ministerstwa i to ze skutkiem pozytywnym! W sumie, przez 20 lat mojego sołtysowania utwardziliśmy blisko 40 ulic w Brzozie. Wcześniej to były przeważnie drogi gruntowe.
- Nic dziwnego, że już w 2009 roku został pan Sołtysem Roku, w konkursie ogłaszanym przez „Gazetę sołecką” i Krajowe Stowarzyszenie Sołtysów. Nagrody te wręczano w polskim Parlamencie, w Senacie. Już od tamtego czasu nazywano pana w sołectwie budowniczym!
- Sołtys Roku 2009 - to było dla mnie bardzo ważne wyróżnienie, które także pozytywnie odebrało sołeckie społeczeństwo i moja rodzina. Takie wyróżnienie jeszcze bardziej zmobilizowało mnie do dalszych działań. Wśród nich to była oczywiście budowa dróg osiedlowych i wspomniane już inwestycje oświetleniowe. Do naszego sołectwa wciąż przeprowadzali się bowiem nowi mieszkańcy. Najwięcej z Bydgoszczy, ale także z Inowrocławia i Torunia. I to było widać w statystyce. W latach dziewięćdziesiątych XX wieku gmina Nowa Wieś Wielka, którą tworzy piętnaście sołectw, liczyła około 8 tysięcy mieszkańców, a w naszym sołectwie, do którego należą jeszcze Piecki, Chmielniki i Emilianowo, było około dwa tysiące siedemset mieszkańców, w samej Brzozie ponad dwa tysiące sześćset. Teraz w gminie mieszka ponad 10 tysięcy mieszkańców, a sołectwie Brzoza ponad trzy tysiące. Gmina musiała zbudować zatem w naszej wsi przedszkole oraz nowe gimnazjum, które po kolejnej reformie szkolnej służy teraz dzieciom uczącym się w klasach od piątej do ósmej.
Muszę podkreślić, że zawsze dobrze mi się współpracowało przy organizacji wielu zadań, ale i różnych wydarzeń kulturalnych - z naszymi strażakami z Ochotniczej Straży Pożarnej, z dyrekcją i nauczycielami z przedszkola i ze szkół w Brzozie, z harcerzami i z seniorami. Staraliśmy się integrować tę naszą wiejsko-miejską społeczność również na imprezach okolicznościowych. Wraz z Radą Sołecką organizowaliśmy dla mieszkańców różne spotkania. W grudniu była, i wciąż jest, wigilia dla seniorów, organizowana wspólnie z prężnie działającym u nas Klubem Seniora. W styczniu wspólnie z Towarzystwem Pamięci Powstania Wielkopolskiego zawsze obchodzimy rocznicę bitwy o Brzozę, która przypada 20 stycznia. Obchodzimy uroczyście także Dzień Kobiet, Dzień Matki, Święto Niepodległości, a co dwa lata są w Brzozie są również organizowane z wielką „pompą” dożynki wraz ze Świętem Gminy.
- Ale chyba najważniejszym wydarzeniem w Brzozie na początku XXI wieku była rekonstrukcja pomnika Powstańców Wielkopolskich zbudowanego tutaj krótko po powstaniu w 1923 roku.
- Jedną z fundatorek tego pierwszego pomnika była wielka polska patriotka, hrabina Maria z Radziwiłłów Skórzewska – dodaje Irena Owczarzak, żona pana Waldemara towarzysząca mężowi przy naszej rozmowie, a także prezeska Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego w Brzozie. – Pani hrabina była właścicielką Lubostronia. Na ten pierwszy pomnik składali się również mieszkańcy powiatu bydgoskiego. Został on zniszczony przez Niemców w czasie wojny w 1940 roku. Po wojnie postawiono w tym miejscu drewniany krzyż, a później od 1964 roku był już betonowy obelisk. Mieszkańcy bardzo jednak chcieli, by kiedyś powstała rekonstrukcja pięknego przedwojennego pomnika.
- I dlatego, jeszcze za wójta Jacka Kruszyny – kontynuuje Waldemar Owczarzak - w 2005 roku, powołaliśmy Społeczny Komitet Odbudowy Pomnika Powstańców Wielkopolskich w Brzozie, którego zostałem prezesem, i zaczęliśmy działać. Od bydgoskiego historyka Rajmunda Kuczmy dostałem zdjęcie pomnika z okresu międzywojennego. Wspólnie z wszystkimi zainteresowanymi rozpoczęliśmy zbiórkę pieniędzy z cegiełek sprzedawanych na ten cel i z różnych funduszy, nawet z Unii Europejskiej pozyskiwaliśmy pieniądze na jego odbudowę. Muszę także dodać, że pomnik ten był jednocześnie mogiłą poległych w powstaniu bohaterów. W 2009 roku, ze względu na kolizję biegnącej obok nowej trasy 254, przeprowadzono ekshumację szczątków pochowanych tam dwunastu powstańców wielkopolskich. Jako sołtys asystowałem ekipie przeprowadzającej tę operację. Bardzo wzruszające i trudne przeżycie. Przedmioty znalezione w tej mogile, z największą czcią zostały przekazane do Izby Pamięci Powstania Wielkopolskiego utworzonej w naszej szkole podstawowej im. Powstańców Wielkopolskich .
Kilka lat zbieraliśmy fundusze na odbudowę pomnika, by w roku 2012, w 93. rocznicę Bitwy o Brzozę, oddać nowy, wiernie odtworzony z tego zdjęcia przez naszego architekta Ryszarda Kopickiego - pomnik poświęcony bohaterom Powstania Wielkopolskiego. Umieszczone na nim zostały wszystkie nazwiska osób tam pochowanych. Wcześniej znane były tylko cztery z nich. Pochowane tu osoby, to byli młodzi dziewiętnasto-, dwudziestoletni mężczyźni. Pomnik jest odtąd dumnym symbolem naszego sołectwa. Odbywają się tutaj spotkania patriotyczne z okazji świąt narodowych, co pozwala nam przekazywać pamięć o naszych bohaterach, o naszej polskiej historii - kolejnym pokoleniom.
- W roku 2012 wydał pan książkę zatytułowaną „Naszym Bohaterom”, w której przedstawia pan zarówno historię Powstania Wielkopolskiego, sylwetki powstańców biorących udział w bitwie o Brzozę, historię tego pomnika, a także współczesną działalność Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego w Brzozie. Pana dziadek także walczył w tym powstaniu.
- Pochodzę z Krzekotowa pod Mogilnem , gdzie od 1926 roku gospodarstwo rolne prowadzili najpierw moi dziadkowie, a później rodzice. Dziadek Józef Zachwieja był powstańcem wielkopolskim i pamiętam jak opowiadał mi również o czasach pierwszej wojny światowej, w której brał udział na froncie niemiecko -francuskim jako Polak wcielony do pruskiej armii. Później, na przełomie 1918-1919 roku, brał udział w Powstaniu Wielkopolskim, o czym także nam opowiadał. Jest pochowany w Słaboszewie, a na Jego grobie widnieje powstańczy symbol. Powstańcem wielkopolskim był również dziadek mojej żony – Wojciech Konieczka oraz jego dwaj bracia. Mając takie powstańcze, rodzinne korzenie, bardzo świadomie i aktywnie włączyliśmy się z żoną do akcji odbudowy pomnika Powstańców Wielkopolskich w Brzozie. I mamy satysfakcję, że były to działania skuteczne. W 2023 roku poprosiliśmy Instytut Pamięci Narodowej, by umieszczono przy pomniku tablicę pamiątkową z tekstem opisującym historię bitwy o Brzozę i historię pomnika. I tak się też stało.
A książkę pisałem krótko po tym, jak ustawialiśmy ten pomnik. Stawialiśmy każdą z tych figur – Chrystusa, leżącego powstańca… to wszystko jeszcze nakładało się na wspomnienia z ekshumacji doczesnych szczątków naszych bohaterów. I choć jestem mężczyzną, w dodatku wojskowym, nie wstydzę się powiedzieć, że uroniłem nad tą książką niejedną łzę. Przez budowę tego pomnika poczuliśmy się z żoną jeszcze bardziej ludźmi stąd, jeszcze bardziej czujemy się odpowiedzialni za dokumentowanie lokalnej historii. Dlatego w 2018 roku wspólnie z małżonką ufundowaliśmy w kościele w Brzozie pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski - tablicę pamiątkową poświęconą księdzu proboszczowi Franciszkowi Ksaweremu Laczkowskiemu, budowniczemu tego kościoła, który został zamordowany przez Niemców w 1939 w bydgoskiej Dolinie Śmierci. Na tej tablicy umieściliśmy także nazwisko projektanta naszej świątyni Stefana Cybichowskiego z Poznania, który zaprojektował wiele kościołów na Kujawach i w Wielkopolsce. Niemcy zamordowali Go w 1940 roku.
- W trakcie tych 20 lat sołtysowania, pełnił pan również obowiązki radnego gminnego i przewodniczącego Rady Gminy. Obecnie, już po rezygnacji z funkcji sołtysa w 2023 roku, nadal pozostaje pan radnym gminnym. Nowa Wieś Wielka staje się swego rodzaju węzłem coraz bardziej łączącym Bydgoszcz z Inowrocławiem i Toruniem. To kolejne wyzwania dla włodarzy gminy.
- Łączenie tych funkcji przypadło akurat w trudnym czasie pandemii koronawirusa. To był czas izolacji społecznej, który nie sprzyjał pełnieniu takich obowiązków. A w tym czasie realizowaliśmy właśnie rozpoczętą jeszcze w 2015 w Brzozie budowę nowoczesnej gminnej oczyszczalni ścieków wraz z rozbudową sieci kanalizacyjnej. To była inwestycja za 23 miliony złotych! Powstał wówczas podziemny, ośmiokilometrowy kolektor pozwalający na skanalizowanie dużej części gminy! Ta inwestycja była realizowana za czasów już świętej pamięci Wojciecha Oskwarka, którego pracę na stanowisku wójta gminy oceniam bardzo pozytywnie. Niestety Wojciech Oskwarek niedawno zmarł. Ale jeszcze przed śmiercią wskazał mnie, bym to ja został członkiem Rady Kultury Lokalnej i Promocji Ziemi Bydgoskiej reprezentującym w niej naszą gminę, czym czuję się bardzo zaszczycony.
- Bycie sołtysem, bycie samorządowcem – pochłania dużo czasu, także tego prywatnego, rodzinnego. Widzę i słyszę, że pana żona była i jest zawsze tuż obok, zawsze wspierająca pana w tej społecznej misji. Podkreśla nawet pani Irena, że była dumna, gdy mieszkańcy mówili o niej - pani sołtysowa.
- Cała rodzina wpierała mnie w mojej pracy sołtysa. Żona i dzieci odbierały telefony od mieszkańców w sprawach odśnieżania, sprzątania, awarii wodociągowych i elektrycznych, zalania piwnicy, konfliktu sąsiedzkiego, palenia śmieci… We wszystkich tych sprawach dotyczących moich obowiązków. Rodzina sołtysa, samorządowca musi być zawsze z nim razem, bo inaczej to by groziło kryzysem rodzinnym i po prostu uniemożliwiało tę służbę. I to jest chyba jeden z najważniejszych warunków pozwalających nam, samorządowcom pełnić tę misję. Bo ona nie kończy się nigdy w etatowym czasie. Przenosi się bardzo często na czas dla rodziny. Dlatego jej wsparcie jest tutaj warunkiem koniecznym. Mnie wszyscy najbliżsi zawsze przez te wszystkie lata bardzo wspierali w moich społecznych obowiązkach, za co serdecznie dziękuję i żonie i dzieciom. I o co proszę na… kolejne lata. Nadal pełnię bowiem funkcję radnego gminnego w gminie Nowa Wieś Wielka. Lata, kiedy przed samorządem stają nowe , ważne zadania, wynikające z niestabilnej sytuacji politycznej, ekonomicznej i militarnej. Tym bardziej społeczeństwo naszej małej ojczyzny powinno czuć się bezpieczne i być odporne na czyhające przeciwności życia codziennego , w czym rada gminy spełnia ważną funkcję.






