PO PÓŁ WIEKU - MARZENIE O MUZEUM W SOLCU KUJAWSKIM - ZIŚCIŁO SIĘ!
Rozmowa z Rafałem Kubiakiem – dyrektorem Muzeum Solca im. Księcia Przemysła w Solcu Kujawskim
Krystyna Lewicka-Ritter: - Uchwałą Rady Miejskiej z 2008 roku, w styczniu 2009 roku - oficjalnie powołane zostało do życia i rozpoczęło swoją działalność soleckie muzeum, którym pan kieruje od początku. Można powiedzieć, że jest pan ojcem tego zacnego przybytku kultury, o którym niektórzy Solecczanie marzyli wiele lat.
Rafał Kubiak: - Pomysł stworzenia w naszym mieście muzeum datuje się od lat 70-tych dwudziestego wieku, kiedy zawiązało się Towarzystwo Miłośników Solca Kujawskiego. Później, w latach 90-tych, pomysł ten pojawiał się w przedwyborczych postulatach różnych komitetów wyborczych. W wyniku innych, korzystnych zrządzeń losu – na przełomie drugiego i trzeciego tysiąclecia znalazł się także odpowiedni budynek - zabytkowa Villa Anna z 1911 roku, przy ulicy Toruńskiej 8, gdzie wcześniej działał ośrodek zdrowia. I… wreszcie w 2009 roku, po długoletnim, bo prowadzonym w systemie gospodarczym remoncie tej willi - dokonało się to, o czym przez dziesięciolecia marzyło wielu Solecczan – powstało samorządowe Muzeum Solca w Solcu Kujawskim imienia Księcia Przemysła! Ja osobiście także marzyłem o pracy w tym soleckim muzeum. Byłem już po studiach na Wydziale Historii na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, a w 2005 roku skończyłem jeszcze podyplomowe studia muzealnicze, także w Toruniu. Moją pracą dyplomową był scenariusz wystawy stałej w nieistniejącym wtedy jeszcze soleckim muzeum. Później wiele elementów i pomysłów z tej pracy wykorzystałem, gdy w 2009 roku powołano mnie na stanowisko dyrektora placówki. A ja marzyłem tylko, by być tutaj szeregowym pracownikiem merytorycznym.
Klr: - Muzeum rozpoczęło swoją działalność w marcu 2009 roku. Stanowisko dyrektora obejmował pan, mając niewiele artefaktów i eksponatów, które pozwoliłyby stworzyć wystawę stałą, dzięki której muzeum mogłoby z fazy organizacyjnej stać się w pełni działającą jednostką. Udało się ją jednak zorganizować bardzo szybko - bo już na początku czerwca 2009 roku.
RK: - Prace nad przygotowaniem tej ekspozycji trwały już kilka miesięcy wcześniej. Ale otwarcie wystawy stałej, z elementami archeologicznymi, obrazującej historię Solca Kujawskiego, było takim kamieniem węgielnym dla naszej dalszej działalności. Towarzyszyły jej również dwie wystawy czasowe. Pierwsza - z okazji przypadającego wówczas 650-lecia wsi Przyłubie, którą to ekspozycją pokazaliśmy także, że muzeum nie koncentruje się tylko na historii miasta, ale także działa na rzecz gminy Solec Kujawski. Druga wystawa czasowa – poświęcona była wizytom księdza Prymasa Stefana Wyszyńskiego w Solcu Kujawskim.
Klr: - Podkreślał pan, że na początku działalności placówki, Solecczanie uaktywnili się w zbieraniu materiałów dla swojego muzeum. To także świadczyło o tym, że była spora grupa osób niejako „głodna” tej lokalnej historii. Wielu chciało ją w tym swoim muzeum udokumentować, także swoimi rodzinnymi pamiątkami, zdjęciami, które podarowali rodzącej się placówce.
RK: - Wsparło nas również Towarzystwo Miłośników Solca Kujawskiego. Jego członkowie przez wiele lat zbierali już pewne artefakty, które przekazano do muzeum. Duża w tym zasługa wieloletnich prezesów TMSK: Franciszka Michalaka i Małgorzaty Niedźwiedzkiej, a także przedstawicieli władz samorządowych: Antoniego Nawrockiego, Bolesława Boczkaja, czy pasjonatów lokalnej historii: Romana Zakrzewskiego, Czesława Kuligowskiego, Zygmunta Sobisia, Alfonsa Domanowskiego, czy Bernarda Białeckiego, który był również jednym z inicjatorów wydawania „Zeszytów Towarzystwa Miłośników Solca Kujawskiego”, ukazujących się w latach 1999 – 2010. One – podobnie jak wydawany przez 20 lat, na przełomie XX i XXI wieku - „Solecki Peryskop” powstający pod redakcją Janiny Pawzun - wciąż są kopalnią wiedzy o minionych czasach, o tamtych ludziach i tamtej historii. Niektóre artefakty przekazali nam również strażacy z miejscowej jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej.
Problemem przy budowie wystawy był brak pamiątek związanych z etnografią regionu, co wynikało głównie z „wymiany” ludności Solca i okolic, która nastąpiła w XX w. Po 1920 r. opuściła Solec większość tutejszych Niemców. Z kolei na początku II wojny światowej władze niemieckie wysiedliły z Solca Polaków nie pochodzących z ziem zaboru pruskiego, zaś na przełomie 1944/45 r. Solec opuściła większość Niemców, a ci którzy zdecydowali się zostać i tak - poza nielicznymi wyjątkami - zostali wysiedleni. Wracając jednak do zgromadzonych przez nas muzealiów, udało się zdobyć na przykład przedwojenne szyldy sklepów oraz sporo fotografii pokazujących między innym soleckie zakłady przemysłowe i członków miejscowych organizacji społecznych.
Klr: - Można było zatem opowiedzieć tę trudną historię miasta i okolic, i zobrazować na tej ekspozycji nawet bardzo dawne dzieje.
RK: - Pomyślałem, że ciekawą ilustracją historycznych dziejów naszego miasta mogą być choćby reprodukcje obrazów polskiego malarstwa historycznego. O czym pisałem w 2005 roku w moim dyplomowym opracowaniu scenariusza wystawy. Specjalnie na tę wystawę kopię obrazu Henryka Pillatiego „Szwedzi w Polsce” namalował Henryk Bisaga. Wokół tego już mogliśmy prezentować choćby monety z minionych wieków, które w wieloletni depozyt udostępnił nam solecki numizmatyk Piotr Czarnecki.
Muszę powiedzieć, że po tym jak ta pierwsza wystawa ruszyła – proces pozyskiwania pamiątek nasilił się i zebrała się całkiem pokaźna kolekcja, której część, ze względu na ograniczoną przestrzeń wystawienniczą, musiała trafić do magazynu, ale bardzo przydaje nam się przy organizacji wystaw czasowych.
Klr: - Teraz już niemal „dusicie się” w tej przestrzeni. Po 16 latach działalności zbiory artefaktów są imponujące! To w sumie kilka tysięcy eksponatów, pozwalających na bardzo aktywną działalność muzeum.
RK: - Od samego początku, jak tylko ruszyliśmy, staramy się co dwa miesiące - w ciągu roku - organizować 6 wystaw czasowych. W sumie od 2009 roku było ich już ponad 100. Przy czym co roku - wystawy trwające od stycznia do marca - pokazują nasze najnowsze nabytki. Nadal też, po 16 latach działalności - wciąż zdobywamy kolejne cenne pozycje. Każdy pozyskany eksponat, każde muzealium jest dla nas równie ważne. Dodatkowo, każdy z tych przedmiotów jest opatrzony kontekstem, jakąś ludzką historią. I to jest dla nas także bardzo cenne. Jest wśród zbiorów kilka „perełek”, na przykład pamiątki po jedynym przedwojennym, soleckim fotografie – panu Bronisławie Krügerze, który prowadził przed wojną również drogerię, stację benzynową i oczywiście zakład fotograficzny. Te piękne pamiątki, wśród których jest ponad 600 sztuk szklanych negatywów, przekazał nam pan Kazimierz Stępień. Pozyskując nowe artefakty, uzupełniamy również naszą stałą wystawę.
Klr: - Jako samorządowa instytucja kultury wspieracie także swoim muzealnym dorobkiem i autorytetem nie tylko imprezy organizowane przez władze miasta czy regionu. Przydaje się także Wasza muzealnicza wiedza w bardzo „przyziemnych” sytuacjach….
RK: - Gromadzimy raporty z nadzorów archeologicznych przy okazji różnych miejskich inwestycji. Pomaga nam w tym solecki archeolog Wojciech Miłek – pracownik toruńskiego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Jak dotąd nasze najstarsze archeologiczne znaleziska z terenu soleckiego rynku i jego okolic pochodzą najwyżej z XVII wieku. To wskazywałoby, że miasto z 700-letnią historią, musiało być relokowane! Jeszcze nie wiemy skąd, nie znamy miejsca tego Solca sprzed siedmiu wieków. Może kiedyś, jakieś znaleziska średniowieczne wskażą nam gdzie pierwotnie leżał Solec, wtedy jeszcze nie kujawski. Przydomek „kujawski” odgórnie nadał nam wszak wojewoda poznański dopiero 100 lat temu. Mamy przypuszczenia, że ślady po tym dawnym historycznym Solcu, mogą być w pobliżu koryta Wisły. Wiemy natomiast, że Solec został zniszczony w czasie potopu szwedzkiego i że zrobiły to wojska… Stefana Czarnieckiego. Są to ustalenia upowszechnione przez Marcina Hlebionka, soleckiego historyka, profesora toruńskiego UMK – będącego także przewodniczącym rady naszego muzeum. Być może po tej pożodze, postanowiono odbudować miasto w innym miejscu, tam gdzie był na przykład korzystniejszy nurt Wisły. Będziemy zatem nadal szukać miejsca pierwotnej lokacji miasta.
Klr: - Solec Kujawski ma także do opowiedzenia swoją trudną historię po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, gdy miasto – podobnie jak nieodległa Bydgoszcz – wraca do macierzy…
RK: - Jak już wcześniej wspominałem po 1920 roku na tych terenach następuje jakby „wymiana” ludności. Po wyjeździe stąd Niemców, tanieją mieszkania i przybywają osadnicy z innych regionów Polski, przywracający tutaj polskość. Niektórzy ze względu na inflację i tanie mieszkania robią nawet interesy życia. Dość powiedzieć, że w 1910 roku ponad 90 procent mieszkańców naszego grodu, to była ludność pochodzenia niemieckiego. Ale byli również rdzenni Polacy. W latach dwudziestych sytuacja się odwróciła i to Polacy byli już większością. Była to m.in. zasługa reemigrantów z Westfalii, którzy w 1922 r. przyjechali do Solca wraz z księdzem Janem Mąkowskim. Była to grupa ponad 400 Polaków, którzy wracali do Polski z Niemiec - dokąd wcześniej, z różnych stron dawnej Polski wyjeżdżali „za chlebem”. I tę historię również opowiedzieliśmy przy okazji kilku wystaw czasowych, pokazując między innymi rodowód naszego piłkarskiego klubu sportowego „Unia”. Piłkę nożną – jeśli można tak powiedzieć - przywieźli bowiem do Solca właśnie ci reemigranci z Westfalii, którzy w 1924 założyli w naszym mieście klub, który miał integrować nowo przybyłych mieszkańców i tych już zasiedziałych.
Klr: - Okazuje się, że małe miejscowości mają swoje ciekawe historie, które warto ochronić dla potomnych. W Solcu Kujawskim wiele ich pewnie jeszcze macie do odkrycia. To miasto, założone w 1325 roku przez księcia Przemysła wywodzącego się z linii książąt kujawskich. Historycznie mamy więc tutaj Kujawy. Ale kulturowo tej kujawskości – w historii miasta i okolic, gdzie miały miejsce częste migracje ludności - jakby nie widać.
RK: - O tym, że Solec i jego okolice były bardzo zróżnicowane, najlepiej świadczy fakt, że już pod koniec XVI wieku Maciej Przyłubski sprowadził na te tereny osadników olenderskich. Później, zwłaszcza w okresie zaborów nasiliła się germanizacja tych ziem. W okresie dwudziestolecia międzywojennego, w pięciotysięcznym wówczas Solcu (dzisiaj ok. 15 tys. – przyp. klr), jakże zróżnicowanym społecznie i kulturowo, działało 5 chórów – w tym 3 chóry polskie i 2 ewangelickie. Co ciekawe, wszyscy tutaj szanowali swoje odrębności religijno-narodowe, zgodnie żyjąc pospołu. W ówczesnym „Dzienniku Bydgoskim” redaktor utyskiwał nawet, że Polacy z zaboru pruskiego czują się kulturowo bliżej z Niemcami niż z Polakami, którzy przenieśli się na te tereny na przykład z Kongresówki. Trzeba też pamiętać, że o ile sam Solec stosunkowo szybko się zrepolonizował, to w pobliskich wsiach nadal dominowali mieszkańcy z niemieckim rodowodem. Z kolei po drugiej wojnie światowej trafiła do Solca Kujawskiego również grupa osób przesiedlonych z Wileńszczyzny. Kulturowo zatem trudno będzie doszukać się tej etnograficznej kujawskości. Ale mamy swoją lokalną tożsamość historyczną. Miasto leży pomiędzy Toruniem a Bydgoszczą i nie chciałbym, by kiedyś w przyszłości zostało wchłonięte przez któryś z tych wielkomiejskich ośrodków, tak jak stało się z Fordonem. Chcemy pozostać Solcem Kujawskim, miastem ze swoją odrębną, ciekawą i niekiedy dramatyczną historią, które dla swoich mieszkańców jest jest naszą solecką - małą ojczyzną.
Klr: - Jak na 16 lat działalności Muzeum Solca w Solcu Kujawskim macie Państwo wspaniały dorobek. Ponad 100 wystaw i co roku około dwóch tysięcy gości odwiedzających soleckie muzeum. Prowadzicie Państwo również lekcje muzealne dla szkół i przedszkoli.
RK: - Niemal 90 procent wystaw pokazywanych w naszym muzeum jest w jakiś sposób związana z historią miasta, gminy lub z ludźmi tu mieszkającymi, a także z lokalnymi wydarzeniami. Wszystko to robimy bardzo skromnymi siłami, ponieważ na 4 i 1/4 etatu pracuje w muzeum zaledwie 5 osób. Są to: Łukasz Wojtecki, który przygotował część wystaw oraz zajmuje się działalnością edukacyjną. W tej edukacyjnej dziedzinie wspiera Łukasza również Ewelina Wojtecka. Państwo Wojteccy poznali się pracując w Muzeum Solca. Pracuje z nami także Ewa Lenser, a na ćwierć etatu księgowa – Aleksandra Mikołajczak, która także wspiera nas przy organizacji imprez muzealnych. Nieetatowym, ale stałym współpracownikiem Muzeum Solca jest też artysta-plastyk Grażyna Bieniek , która zaaranżowała prawie wszystkie przygotowane dotąd przez nas wystawy.
Bardzo dbamy o atrakcyjność zajęć edukacyjnych. Na niektóre z nich przygotowujemy dawną klasę, ze starymi ławkami szkolnymi, z kałamarzami, z… klęczeniem na grochu, co o dziwo bardzo się dzieciom podoba. Warsztaty kaligrafii prowadzi czasami gościnnie moja żona, Justyna Kubiak, pracująca na co dzień w dziale zbiorów specjalnych Biblioteki Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Niektóre lekcje muzealne przygotowywane przez Łukasza Wojteckiego były też, na zaproszenie pokazywane w bydgoskich szkołach.
Od kilkunastu lat przygotowujemy również konkursy historyczne dla uczniów szkół podstawowych i szkoły ponadpodstawowej. Wykorzystujemy także fakt, że Łukasz Wojtecki jest nie tylko muzealnikiem, ale i prezesem miejscowego Klubu Turystów Pieszych „Horyzont”. Wspólnie zatem współorganizujemy różne cykliczne imprezy turystyczne, których celem jest popularyzacja historii Solca Kujawskiego. To jest między innymi Rajd „Graba”, pokazujący historię kapitana Alojzego Bruskiego, który dowodził oddziałem Żołnierzy Wyklętych, rozbitego wiosną 1945 roku, w okolicach wsi Kabat. We wrześniu organizujemy rajd upamiętniający ofiary zbrodni niemieckich z okresu drugiej wojny światowej, a w grudniu Rajd Powstania Wielkopolskiego, podczas którego m.in. odwiedzamy groby Powstańców Wielkopolskich spoczywających na soleckich cmentarzach.
Klr: - Pięknie również włączyliście się Państwo w organizację w 2025 roku obchodów 700-lecia nadania Solcowi praw miejskich.
RK: - Byliśmy współorganizatorami „Jarmarku św. Stanisława”, podczas którego została odtworzona scena nadania Solcowi praw miejskich. Zorganizowaliśmy też cykl wycieczek śladami księcia Przemysła. Zwiedzaliśmy miejsca, gdzie on przebywał – czyli odwiedziliśmy Inowrocław, Włocławek, Tczew i Świecie nad Wisłą. W naszym muzeum pokazaliśmy z tej okazji wystawę czasową pod tytułem „700 lat Solca Kujawskiego – miasto i jego mieszkańcy”. Przedstawiliśmy na niej nie tylko dawnych księży proboszczów, niegdysiejszych burmistrzów, ale także zacnych gości, którzy odwiedzali nasz gród. Poczesne miejsce na tej wystawie mieli również współcześni znani i mniej znani Solecczanie, jak choćby sportowcy: bokser Efrem Wylangowski czy żużlowiec Stanisław Kasa oraz oczywiście pierwsza dama polskiej piosenki Irena Santor. Pani Irena z szacunkiem podkreśla przywiązanie do Solca Kujawskiego - miasta swojego dzieciństwa. Z okazji urodzin miasta udało nam się też wydać pierwszą część monografii pt: „Historia Solca Kujawskiego do 1772 roku” autorstwa Marcina Hlebionka.
Jeśli chodzi o działalność wydawniczą, to od 2010 roku wydajemy też „Rocznik Solecki” zawierający artykuły poświęcone historii miasta, wspomnienia o jego mieszkańcach oraz kronikę współczesnych wydarzeń. Ukazało się już 11 numerów tego czasopisma, którego stałą współpracowniczką jest emerytowana nauczycielka Jadwiga Bretes – niestrudzona badaczka ciekawych lokalnych historii.
Krystyna Lewicka-Ritterr: - Dziękuję panu za tę rozmowę, która dowodzi, że placówka muzealna, nawet w małym mieście ma sens! Przykład ogromnej determinacji, jaką wykazało wiele osób w dążeniu do tego, by niegdysiejsze marzenie stało się faktem - pokazuje również, że nigdy nie należy rezygnować nawet z najśmielszych pomysłów. A fakt, że ziściły się również pana osobiste marzenia o pracy w tym przybytku i że wraz z nieliczną załogą tworzy pan to zacne dzieło od początku powołania placówki do życia – niech będzie dla innych dowodem, że marzenia się spełniają! Trzeba tylko na nie „trochę” poczekać i… na nie popracować.
Rafał Kubiak: - Korzystając z okazji, chciałbym podziękować pracownikom muzeum za ich zaangażowanie, mieszkańcom Solca Kujawskiego za dobrą atmosferę jaką tworzą wokół naszej placówki, naszym władzom samorządowym, za zaufanie jakim nas obdarzają i pozwalają kontynuować to dzieło. I obyśmy na to zaufanie naszych władz jak najdłużej zasługiwali. Zapraszamy wszystkich chętnych do zwiedzania naszego muzeum. Ale także do poznawania pięknego Solca Kujawskiego. Odwiedzając choćby popularny JURA PARK z dinozaurami, warto też zobaczyć wspaniałe zabytki w naszych dwóch kościołach, przysiąść na miejskim rynku i przejść się uliczkami miasta, przy których stoją dumnie zabytkowe kamieniczki, choćby Villa Wegenera z końca XIX w. zaprojektowana przez bydgoskiego architekta Józefa Święcickiego. Warto również zobaczyć budynek Biblioteki Publicznej mieszczącej się w dawnym Hotelu Wielkopolskim także posiadającym XIX-wieczny rodowód, gdzie znajduje się Salonik Ireny Santor z jej osobistymi pamiątkami. A tuż obok biblioteki jest również Muzeum Ochotniczych Straży Pożarnych z piękną kolekcją stworzoną przez długoletniego komendanta soleckiej OSP – Zbigniewa Wiśniewskiego. Zapraszamy!
Rafał Kubiak ur. 1973 r. – historyk, absolwent Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, doktorant w Szkole Doktorskiej Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, z wykształcenia także muzealnik i dziennikarz, od 2009 r. dyrektor Muzeum Solca im. Księcia Przemysła w Solcu Kujawskim. Autor wystawy stałej „Z dziejów Solca Kujawskiego i okolic” oraz kilkudziesięciu wystaw czasowych (w tym.in. „Twarzą do Wisły. Miasto – Ludzie – Rzeka”). Członek Zarządu Towarzystwa Miłośników Solca Kujawskiego oraz Kujawsko-Pomorskiego Oddziału Stowarzyszenia Muzealników Polskich. Autor wielu artykułów i opracowań poświęconych historii Solca Kujawskiego, przewodniczący Komitetu Redakcyjnego „Rocznika Soleckiego”. Powołany w 2025 roku przez Piotra Kozłowskiego – Starostę Bydgoskiego do Rady Kultury Lokalnej i Promocji Ziemi Bydgoskiej.






