KRONIKARKA WSPÓŁCZESNOŚCI i WSKRZESICIELKA PAMIĘCI UMARŁYCH

Rozmowa z JADWIGĄ BRETES – członkinią Towarzystwa Miłośników Solca Kujawskiego, dziennikarką, autorką ponad 500 artykułów publicystycznych i naukowych.
Krystyna Lewicka-Ritter: - Pani biogram, który przeczytałam w nobilitującej Encyklopedii Osobistości Rzeczypospolitej Polskiej – Britishpedia - to historia wzbudzająca szacunek za pani społeczną aktywność i dorobek publicystyczno-naukowych opracowań dotyczących historii Solca Kujawskiego i jego mieszkańców. A przecież nie jest pani rodowitą Solecczanką. Przybyła pani do tego miasta na początku lat sześćdziesiątych XX wieku.
Jadwiga Bretes: - I od tamtego czasu uczyłam się kochać i miasto i jego historię. W 1994 roku, Janina Pawzun, bardzo zacna obywatelka Solca Kujawskiego, zaprosiła mnie do współpracy w swojej prywatnej gazecie - „Solecki Peryskop”, którą założyła razem z Edwardem Szymkowiakiem. W tym miesięczniku udzielałam się przez 17 lat, jako lokalna dziennikarka aż do jego ostatniego numeru, który ukazał się w październiku 2011 roku. Pisałam m. in. o zacnych mieszkańcach naszego miasta i gminy, o ich pasjach i dorobku, o ich działalności i historii ich życia, w tym o gehennie i tragicznych losach Sybiraków, którzy tu się osiedlili po wojnie. Wiele z tych osób już nie żyje, ale pozostały małe kroniki ich życia, zapisane przeze mnie w „Soleckim Peryskopie”. Mam tę satysfakcję, że ocaliłam wspomnienia, których nie znali nawet członkowie ich rodzin, bo władza ludowa represjami i zastraszaniem kneblowała Sybirakom usta nawet za takie, choćby rodzinne wspomnienia. W gronie moich rozmówców-Sybiraków była między innymi 100-latka - Stefania Nowak, zachowująca do końca życia - a żyła ta pani 103 lata - fantastyczną pamięć!
W artykule „Dwie matki” z maja1998 roku pisałam o historii pewnej soleckiej rodziny, mieszkającej wówczas w Czerwcowie, w woj. łódzkim, której 10 -letni chłopiec zagubił się w transporcie osób wysiedlanych w głąb Rosji. Po wojnie zrozpaczeni rodzice szczęśliwie odnaleźli go w Warszawie u zupełnie obcej rodziny, która otoczyła go rodzicielską wręcz opieką. Opisałam także historię Zdzisława Antoniego Gierlińskiego, nauczyciela ze wsi Kabat, należącej do gminy Solec Kujawski, który został zamordowany w Katyniu oraz „Tragiczne losy Króla Kurkowego” - Michała Naskręta zamordowanego przez Niemców w 1939 roku.
Niezwykle ważny okazał się dla mnie artykuł opublikowany w „Soleckim Peryskopie”, zatytułowany „Skradzione dzieciństwo” z września 1999 roku, w którym pisałam o losach kilku Solecczan z okresu II wojny światowej zesłanych na Syberię oraz na roboty do Niemiec. Satysfakcją dla mnie jest, że ten artykuł został włączony do zasobów Archiwum i Muzeum Pomorskiego Armii Krajowej oraz Wojskowej Służby Polek w Toruniu Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej, w teczce Franciszka Wrembla aresztowanego w 1945 przez UB w Bydgoszczy i oskarżonego o udział w obaleniu ustroju Państwa Polskiego. (Rozdział III/ 3. Inne materiały dotyczące okupacji: Wrembel Franciszek, punkt 1, s. 54. przyp.-klr.) Odkryłam również mieszkających w naszym mieście – potomków rodziny Lucjana Rydla, którzy również podzielili się wspomnieniami o swoim sławnym przodku. Poznając losy osób związanych z Solcem Kujawskim, ja coraz bardziej i bardziej stawałam się sama Solecczanką.
Klr: - Ochroniła pani pamięć o wielu zacnych osobach związanych z historią tego miasta, między innymi o Władysławie Dunarowskim – polskim pisarzu, który w latach 1924-1934 był nauczycielem w dwóch soleckich szkołach podstawowych, a także radnym Rady Miejskiej wybranym w wyborach 1933 roku. Pisała pani o Karolu Klimczaku, legioniście II Brygady Legionistów Polskich, oddelegowanym przez Józefa Piłsudskiego do Solca Kujawskiego w celu niesienia pomocy przy wprowadzaniu polskiej administracji oraz o jego synu Władysławie, założycielu pierwszego Muzeum Fotografii w Krakowie. Są też w pani dziennikarskim dorobku wywiady z miejscowym szewcem, pielęgniarką, soleckimi lekarzami, artystami, działaczami „Solidarności 1980”. Pozostało w „Soleckim Peryskopie” wiele Pani relacji z różnych soleckich uroczystości patriotycznych i państwowych, a także wiele artykułów historycznych dotyczących Solca Kujawskiego. Rafał Kubiak - dyrektor soleckiego muzeum podkreślał wagę tych pani dziennikarskich kronik. Od 2010 roku współpracuje pani również z „Rocznikiem Soleckim”, wydawanym przez tutejsze muzeum, gdzie publikowane są pani artykuły naukowe.
JB: - W pierwszym Roczniku tego pisma, w 2010 roku ukazał się mój artykuł o cmentarzu istniejącym w Solcu Kujawskim przy kościele pod wezwaniem świętego Stanisława Biskupa i Męczennika, zwanym kościołem „Białym”. Wcześniej o tym cmentarzu pisałam w „Soleckim Peryskopie”. Tematem innego, ważnego dla mnie artykułu był ten, o powołaniu w Solcu, w 1924 roku jednostki Policji Państwowej, gdzie pracę otrzymywali przede wszystkim Polacy. I tutaj warto zaznaczyć, że po odzyskaniu niepodległości Niemcy stanowili 95 procent ludności miasta i wiele urzędniczych stanowisk obsadzonych było pracownikami narodowości niemieckiej, co trzeba było zmienić! Pisałam także o towarzystwach i stowarzyszeniach katolickich w okresie międzywojennym, o przedwojennym samorządzie miejskim oraz o przedwojennym bezrobociu. Opracowałam również biogramy soleckich proboszczów, posługujących od 1382 roku, w pierwszej w średniowiecznym Solcu - jeszcze nie „kujawskim” - parafii rzymsko-katolickiej pod wezwaniem świętego Stanisława Biskupa i Męczennika. Pierwszym proboszczem był pleban Mikołaj… Poza nim odnalazłam dane, informacje i życiorysy sześćdziesięciu trzech księży proboszczów! Dużo materiałów do tej pracy znalazłam w Archiwum Diecezjalnym w Gnieźnie.
Nasze miasto i gmina, ze względu na swoją historię, ma bardzo skomplikowane, ale również bardzo ciekawe dzieje. Można się w archiwach „dokopać” wielu ciekawych historii, choćby tej dotyczącej losów przybywających na te tereny już w XVII wieku osadników holenderskich - menonitów. Natomiast począwszy od trzeciej dekady XVIII wieku przybywały do Solca osoby wyznania mojżeszowego i ewangelickiego, o czym piszę m. in. w artykule: „Struktura demograficzna i wyznaniowa w Solcu i okolicach w latach 1834 – 1939 w świetle ksiąg metrykalnych wyznania katolickiego, ewangelickiego i mojżeszowego oraz akt Urzędu Stanu Cywilnego”.
Klr: - Ale najważniejszym, można powiedzieć wiekopomnym pani odkryciem, jest przywrócenie dla historii Solca Kujawskiego postaci Aliny Prus-Krzemińskiej, polskiej, zapomnianej pisarki z okresu dwudziestolecia międzywojennego. W „Roczniku Soleckim” - Nr XII-XIII, za lata 2021-2022 - wydanym w 2024 roku, ukazała się Jej biografia pani autorstwa. To wspaniała postać, także kronikarki dokumentującej dzieje miasta z tamtych lat.
JB: - Gdy w roku 2020 Muzeum Okręgowe w Bydgoszczy organizowało wystawę „Zasłuż(one) Niepodległej Bydgoszczy”, na której pokazywano również Alinę Prus-Krzemińską, postanowiłam głębiej przyjrzeć się tej postaci. Ona już pojawiła się w mojej publikacji z 2012 roku, gdy pisałam w jednym z „Roczników Soleckich” o stowarzyszeniach kościelnych w naszym mieście. Było tam wspomnienie o Alinie Prus-Krzemińskiej jako prezesce Stowarzyszenia Pań Miłosierdzia Świętego Wincentego à Paulo w Solcu Kujawskim oraz jako patronce świeckiej, działającej w soleckim Stowarzyszeniu Młodych Polek. I w zasadzie tylko tyle. Gdy przyszła prośba z bydgoskiego muzeum o pomoc w ustaleniu biografii Aliny Prus-Krzemińskiej, pomyślałam wtedy, że skoro nie ma takich informacji w bydgoskim muzeum, to czy w ogóle one gdzieś są zebrane? Okazało się, że ich nigdzie nie było! Postanowiłam zatem zmierzyć się z tym wyzwaniem i… w 2020 roku rozpoczęłam moją wędrówkę Jej śladami. W Internecie przeszukałam publikacje z okresu od 1923 - 1939 roku w „Dzienniku Bydgoskim”, gdzie ona publikowała swoje prace i… spisałam wszystkie tytuły jej publikacji! Następnie w Bibliotece Wojewódzkiej w Bydgoszczy zrobiłam zdjęcia Jej artykułów zamieszczanych w tej gazecie. Opracowałam, porządkując to wszystko, dzięki czemu powstał pełen spis Jej wszystkich tekstów publikowanych w „Dzienniku Bydgoskim” w tych latach. Później rozpoczęłam poszukiwania dotyczące Jej życiorysu i tu… niespodzianka! Nigdzie we wcześniejszym życiu mojej bohaterki - nie mogłam znaleźć nazwiska: Alina Prus, które wydawało się być nazwiskiem panieńskim. Po wielu, naprawdę wielu żmudnych poszukiwaniach w archiwach kościelnych, państwowych, cmentarnych okazało się, że Jej panieńskie nazwisko brzmiało Ludwika Aleksandra Niedźwiedzińska, która wyszła za mąż za Aleksandra Krzymińskiego herbu „Prus”. W pewnym okresie życia, znana nam pisarka, przyjęła brzmienie swojego nazwiska z użyciem tego mężowskiego, herbowego przydomka „Prus”, dodatkowo „prostując” jeszcze nazwisko męża – Krzymiński - na Krzemińska. Zatem Alina Prus-Krzemińska - to było jej późniejsze nazwisko literackie. Pojechałam nawet na Cmentarz Powązkowski w Warszawie na grób pisarki. Ale jak się okazało, Alina Prus-Krzemińska nie była tam pochowana, a na rodzinnym grobowcu znajduje się jedynie Jej inskrypcja. Pisarka natomiast spoczywa na cmentarzu w Opolu. Pozostawiłam zatem na tym rodzinnym grobie na Powązkach - ofoliowaną kartkę z prośbą o kontakt ze mną jej bliskich, opiekujących się tym grobem. I… po pół roku odezwał się prawnuk Aliny Prus-Krzemińskiej, Maciej Ziółkowski z Warszawy, który przekazał mi wiele cennych informacji dotyczących Jego prababci z okresu okupacji i okresu powojennego oraz Jej rękopisy z tegoż okresu!!! I proszę sobie wyobrazić, te rękopisy które rodzina przechowywała tak wiele lat! - prawnuk mojej bohaterki przekazał do muzeum w Solcu Kujawskim! Odkryłam ponadto wiele innych ciekawych historii i informacji z jej życia, na przykład to, że jej wujek był profesorem na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Inny wujek był proboszczem w kościele w Borku Wielkopolskim, gdzie w roku 1886 brała ślub ze swoim mężem i że jej trzej kuzynowie, po powrocie z Wilna w latach 1922 – 1923, resztę swojego życia związali z Bydgoszczą. Pełna biografia Aliny Prus-Krzemińskiej mojego autorstwa ukazała się w „Roczniku Soleckim” wydanym w roku 2024 roku.
Klr: - Te pani prace badawcze, przywracają historii Solca Kujawskiego zacną postać polskiej dziennikarki i pisarki, która tu mieszkała w latach 1924 – 1934. Można powiedzieć, że dzięki pani również literatura polska zyskuje pełną wiarygodną biografię oraz odnalezione dzieła literackie i prasowe autorstwa zapomnianej polskiej pisarki Aliny Prus-Krzemińskiej. Jej twórczość i działalność wpisuje się w odbudowywanie polskości na terenach powracających do macierzy po 148 latach niewoli. W 2024 roku ukazała się także książka zatytułowana „Alina Prus-Krzemińska” - ze skróconą biografią bohaterki pani naprawdę wspaniałego dzieła oraz opublikowanymi tam jej dziełami wybranymi.
JB: - Wydawcą książki jest Urząd Miasta Solec Kujawski, który dzięki radnemu Wojciechowi Elszynowi, pozyskał pieniądze na to wydawnictwo z Funduszu Obywatelskiego. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam społeczności mojego miasta przywrócić, tę wspaniałą kartę historii.
Klr: - I znów kolejny raz trzeba podkreślić, jak piękne historie kryją się za zasłoną niepamięci, które można wskrzesić z niebytu, odnajdując je w zakurzonych archiwach - jeśli się tylko chce. Jeśli tak jak pani, krok po kroku, mimo trudności dąży się do celu. Wzruszył mnie w tej książce opis powrotu do Polski w 1927 roku prochów Juliusza Słowackiego, które płynęły w czerwcu tego roku z Paryża do Warszawy, także Wisłą przez Solec Kujawski, co w „Dzienniku Bydgoskim” opisała Prus-Krzemińska.
JB: - Tak, to jeden z wielu tekstów, który odnalazłam w „Dzienniku Bydgoskim”. Do druku w tej książce wybrałam ponad pięćdziesiąt utworów literackich i materiałów prasowych. Wśród nich są również korespondencje z wydarzeń w Solcu Kujawskim, opowiadania i wiersze dla dzieci, pełniące w tamtym historycznym czasie odradzającej się Polski - również ogromną rolę w zakresie edukacji patriotycznej. Wszystkie pozyskane z „Dziennika Bydgoskiego” utwory przekazałam do naszego muzeum oraz Wojciechowi Elszynowi - radnemu Rady Miejskiej, starającemu się o fundusze na wydanie tych dzieł. Wtedy władze Solca Kujawskiego zdecydowały o wydaniu książki, która ukazała się - jak już pani wspomniałam w 2024 roku. Ta książka i biografia Aliny Prus-Krzemińskiej jest moim największym osiągnięciem życiowym.
Krystyna Lewicka-Ritter: - Ma pani zacne grono osób wspierających panią w tej dziennikarskiej pracy. Jednym z nich jest pani zięć - docent Włodzimierz Domek, kierownik Pracowni Regionalistycznej Wyższej Szkoły Gospodarki w Bydgoszczy. Wspiera panią także cała rodzina: córka Jola, syn Michał z żoną Angeliką oraz wnuki i prawnuki. Podobnie inne osoby z pani otoczenia.
Jadwiga Bretes: - Dziękuję wszystkim, którzy mnie w tym dziele wspierali i nadal są oparciem. Mojej rodzinie, mieszkańcom i władzom Solca Kujawskiego, członkom Towarzystwa Miłośników Solca Kujawskiego i wszystkim indywidualnym osobom, które pomogły mi w jakikolwiek sposób w opracowaniu tego ostatniego dzieła. Każda pomoc była cenna, szczególnie słowa wypowiedziane przez genealoga z Bydgoskiego Towarzystwa Heraldyczno-Genealogicznego, Leszka Wojciechowskiego: - A może „Prus”, to nie jest nazwisko, tylko herb?... Co okazało się chyba najcenniejszą informacją w poszukiwaniu danych o Jej panieńskim okresie życia! Serdeczne podziękowanie składam także Rafałowi Kubiakowi - dyrektorowi Muzeum Solca im. księcia Przemysła, Elżbiecie Chmielewskiej z Archiwum Archidiecezjalnego w Gnieźnie, Justynie Żebrowskiej -Dudek – kierowniczce Urzędu Stanu Cywilnego w Solcu Kujawskim, Andrzejowi Nejmanowi - prezesowi Bydgoskiego Towarzystwa Heraldyczno-Genealogicznego oraz Pawłowi Gąsiorowskiemu również z BTH-G, a także Małgorzacie Grosman - autorce książki „Bydgoszcz jest kobietą”. Szczególne podziękowanie składam prawnukowi Aliny Prus-Krzemińskiej - Maciejowi Ziółkowskiemu za cenne informacje, dzięki którym udało mi się odtworzyć losy Aliny Prus-Krzemińskiej od czasów Jej młodości do schyłku życia. Proszę również o dalszą sympatię dla mojej misji, ponieważ… przede mną kolejne nowe wyzwania. Oto bowiem Rafał Kubiak - dyrektor soleckiego muzeum wspomniał, że może dobrze by było, by następnym moim artykułem do kolejnego „Rocznika Soleckiego” była historia szkolnictwa w Solcu Kujawskim w okresie międzywojennym. Jeśli tylko zdrowie pozwoli, z największym szacunkiem zmierzę się z kolejnymi tematami, które być może pozwolą mi ocalić od zapomnienia i zapisać kolejne karty historii mojego miasta.
Krystyna Lewicka-Ritter: - Dziękuję za rozmowę i życzę oczywiście dalszych wspaniałych historycznych odkryć.
Jadwiga Teresa Bretes, urodzona w 1939 roku w Sędzinie, pow. Aleksandrów Kujawski. Magister pedagogiki, emerytowana nauczycielka, dziennikarka publikująca od 1994 roku na łamach czasopisma: „Solecki Peryskop”. Pisała także w „Tygodniku Regionalnym” (Redakcja Szubin), tygodniku "Niedziela Gnieźnieńska", „Przewodniku Katolickim” (Archidiecezji Gnieźnieńskiej). Obecnie Jadwiga Bretes publikuje swoje artykuły, także naukowe, w „Roczniku Soleckim”. Jest członkinią Towarzystwa Miłośników Solca Kujawskiego oraz Bydgoskiego Towarzystwa Heraldyczno-Genealogicznego oraz Rady Regionalistów działającej przy Marszałku Województwa Kujawsko-Pomorskiego. W 2024 roku powołana została również do Rady Kultury Lokalnej i Promocji Ziemi Bydgoskiej - Powiatu Bydgoskiego. Odznaczona w 2015 roku Medalem „Za zasługi dla Solca Kujawskiego” oraz w 2025 roku Medalem Starosty Bydgoskiego „Za zasługi dla Powiatu Bydgoskiego”. W 2025 roku, z okazji 700 – lecia Solca Kujawskiego otrzymała wyróżnienie Burmistrza Solca Kujawskiego dla osób szczególnie zasłużonych dla rozwoju i życia społecznego miasta.
Prywatnie – dumna ze swoich Najbliższych – mama Jolanty i Michała, teściowa Angeliki i Włodzimierza, babcia Pauliny i Aleksandra i prababcia Hani, Janka i Pawełka.
Fot. Zdjęcie z wystawy MOB - „Zasłuż(one) Niepodległości Bydgoszczy” na bydgoskim moście Królowej Jadwigi – „Tygodnik Bydgoski” Internet 8. 03. 2020 r. Pozostałe zdjęcia - od autorki.






